Chciałem poruszyć pewien temat dotyczący braku profesjonalizmu, ale najpierw zacytuje tekst z profilu Urzędu Miasta Skierniewice na "pejsbuku" (czyli facebooku).
„Kocham Skierniewice - I love SKC” to akcja realizowana w ramach promocji wewnętrznej miasta Skierniewice, skierowana w szczególności do dzieci i młodzieży szkolnej, realizowana właśnie w roku jubileuszowym.
Dla młodzieży przygotowaliśmy koszulki z offowym nadrukiem, torby na ramię, smycze, opaski odblaskowe i opaski silikonowe. Gadżety mają na celu pokazanie nowoczesnej strony miasta, zwiększenie poczucia identyfikacji ze Skierniewicami.
Gorąco zachęcamy wszystkich do włączenia się w naszą akcję. Pokażmy całemu światu, że Skierniewice są warte kochania

.
Teraz refleksje na temat owej akcji a raczej hasła promującego.
Głównym motywem jest napis "I (znak serca) SKC".
1) Skoro jak sam urząd miast stwierdził, że jest to promocja wewnętrzna, to po co to całe pajacownanie w kierunki "dżamerykanizacji"?
2) Od kiedy używa się "SKC" jako skrót słowa "Skierniewice"? Ktoś chyba nie chodził do szkoły i nie wie, że prawidłowym skrótem jest tylko "SK-CE" i to nie podlega dyskusji. Aby było jeszcze śmieszniej to ktoś z urzędu musiał to przyklepać. Strach pomyśleć jakich intelektualistów mamy "na górze" administracji.